Ten, o Unimo - przyjacielu każdego rodzica

Wiecie jak to jest... nie wszytko da się przewidzieć i zaplanować, szczególnie jeśli chodzi o dzieci :)
Kiedy spodziewałam się pierwszego, byłam pełna obaw przed nieznanym. Mimo wszystko wyobrażałam sobie wychowawczą sielankę, ale życie szybko mnie zweryfikowało. Miałam duże wsparcie, mieszkaliśmy wtedy jeszcze z rodzicami, bo mury naszego domu dopiero rosły. Zawsze był ktoś w obok, wiec pomoc miałam na zawołanie. 
Za drugim razem znów się bałam, ale tym razem, dlatego, że już wiedziałam co mnie czeka...zmieniły się tylko okoliczności. Mianowicie... mieliśmy już jedno dziecko, zero babć i cały (niemały) dom na głowie. Wcześniej mama wzięła na siebie gotowanie i pranie, więc ja w zasadzie oddawałam się tylko wychowywaniu Adasia. A teraz... ogarniał mnie strach, że sama sobie z tym wszystkim (albo z nimi wszystkimi?!) nie poradzę. Ale mówili, że z dwójką jest łatwiej, że jest inaczej. I wiecie co?  Nie kłamali :)

Podstawą jest dobra organizacja, która wcale nie jest moją mocną stroną. Ale wszystkiego można się nauczyć. I jeżeli tylko jest taka możliwość, to należy ułatwiać sobie życie pod każdym kątem.

Dlatego dziś chcę Wam opowiedzieć o jednym z takich pomocników, a zwą go Unimo :)
Jest to czarodziej, który skupia w sobie aż 5 funkcji: łóżeczko, kołyskę, leżaczek, bujaczek oraz fotelik.





Dla nas jest to idealna opcja! Na co dzień służy nam głównie jako leżaczek i bujaczek, bo z takiej pozycji Jaś może obserwować  mnie kiedy gotuję, sprzątam, rozwieszam pranie czy prasuję. W ten sposób towarzyszy nam również przy stole w trakcie wspólnych posiłków. Natomiast, kiedy wybieramy się do dziadków jedzie z nami w roli łóżeczka i kołyski, i w tej formie jeszcze trochę nam posłuży, bo wg. specyfikacji mogą z niego korzystać dzieci do 9 kg. Składa się szalenie łatwo jednym ruchem ręki i jest zupełnie płaski, więc wrzucenie go na dno bagażnika to żaden problem. Jeżeli chodzi o fotelik, to ta opcja nie jest jeszcze przez nas odkryta, ponieważ Jaśko jeszcze sam nie siedzi, ale to tylko kwestia czasu.. ;)
To za co również sobie cenię Unimo, to fakt, że jest bardzo lekki - waży ok 6 kg, więc kiedy tylko zmieniam pomieszczenie idzie razem ze mną :) 
Ten produkt mogę polecić również właścicielom małych mieszkań, bo Unimo rośnie razem z Waszym dzieckiem dzięki czemu Wy oszczędzacie miejsce, a przede wszystkim pieniądze.







Z ważniejszych rzeczy warto również wspomnieć o kilku technicznych aspektach. 
Przede wszystkim Unimo posiada trzypunktowe pasy, które po pierwsze dają nam gwarancję, że nasze dziecko jest  bezpieczne, kiedy odwrócimy się na chwilę, a po drugie mamy pewność, że sam ich nie rozepnie, ponieważ są schowane w osłonie.
Nasz przyjaciel posiada także składany daszek oraz moskitierę, zatem bez problemu możecie iść z maluchem na ogród albo balkon, kiedy tylko pogoda na to pozwoli :)
Leżaczek wyposażony jest również w pałąk z trzema kolorowymi zabawkami oraz lusterkiem – dziecko skorzysta z niego w każdej z wymienionych funkcji czyli od łóżeczka aż po krzesełko.






Unimo zdecydowanie ułatwia mi - jako matce - wykonywanie wielu codziennych czynności, które tylko z reguły wydają się banalnie proste! Dlatego, z czystym sumieniem mogę go Wam polecić.


Więcej możecie przeczytać o nim równiez na stronie producenta Kinderkraft albo zapoznać się z materiałem filmowym na You Tubie tutaj i tu. A jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie śmiało - chętnie podzielę się z Wami naszymi doświadczeniami. 

Uściski!
M.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ten o mnie - 10 faktów, o których pewnie nie wiecie.

Ten o blaskach i cieniach macierzyństwa.