Ten o mnie - 10 faktów, o których pewnie nie wiecie.

Jedni znają mnie dobrze, drudzy trochę mniej. Inni nie znają mnie wcale. Wirtualny świat daje nam możliwość kreowania swojej osoby... ponoć tutaj możemy być najlepszą wersją siebie. 
Tylko po co? 
I czy naprawdę warto?
Przecież wiesz dobrze, że ten wirtualny świat splata się z tym realnym. I chcesz czy nie... taka jest prawda. Jak wiele z tych osób, które są z Tobą w sieci zna Cię naprawdę? Ilu Twoich bliskich, przyjaciół, znajomych, współpracowników czy sąsiadów czyta i ogląda Cię z ekranów swoich smartfonów każdego dnia? Ilu z nich zestawia Twój obraz rzeczywisty z tym wirtualnym? Ilu da się nabrać, jeśli zechcesz być kimś innym? Czy to nie będzie oszustwo? Czy nie ucierpi na tym Twoja reputacja? Czy nie stracisz ich zaufania? Czy zatem w ogóle warto iść w tą stronę? Moim zdaniem nie. 
Przyszło mi ostatnio do głowy, żeby napisać Wam Coś o sobie. Ale nie chciałam iść właśnie w klimaty typu: jestem miła, sympatyczna, z poczuciem humoru i punktualna - bo to nie do mnie należy ocena - postanowiłam zatem napisać coś, o czym wiedzą tylko moi bliscy. 

Wybrałam 10 faktów, o których pewnie nie wiedzieliście. Oto one:

  1. Prawo jazdy - dokument, który uważałam za nieosiągalny. Może nie zbędny, ale z pewnością nie dla mnie. Strach przed kierowaniem jakimkolwiek pojazdem wydawał się być nie do pokonania, aż do dnia, kiedy zostałam wciągnięta w spisek grubymi nićmi szyty. Stał za tym rzecz jasna mój mąż. Otóż kilka lat temu w prezencie gwiazdkowym dostałam opłacony kurs na prawo jazdy z datą pierwszej lekcji. Chyba nigdy wcześniej żaden prezent nie przysporzył mi tylu stresów i nerwów. Ale stawiłam mu czoła. Na egzamin pojechałam w tajemnicy (wiedziały tylko dwie koleżanki), bo nie zniosłabym miliona dobrych rad i zapewnień, że będzie dobrze:) Zdałam za pierwszym razem, bo... czuwała nade mną opatrzność. Drugi raz bym nie pojechała. Miałam 25 lat. Teraz jestem Mu wdzięczna.
  2. Fobia paliwowa - przez tych 7 lat, kiedy dumnie noszę tytuł kierowcy, paliwo tankowałam tylko raz...zmuszona sytuacją. Nienawidzę tego. Do dzisiaj nie wiem, jaką powinnam wlać benzynę (bo, że benzynę to wiem), boje się, że wleje nie to co trzeba, poza tym zapach skutecznie mnie do tego nie zachęca. Na stacjach benzynowych czuję duży dyskomfort (który nie dotyczy jedynie strefy z automatem do kawy) dlatego omijam je jak mogę.
  3. Street View - pozostając w temacie prowadzenia auta... nie uważam się za złego kierowcę, ale za dobrego też nie :) Dobrze radzę sobie na trasach, które znam. Te, których nie znam spędzają mi sen z powiek. Potrafię dwie noce myśleć o drodze, jaką będę musiała pokonać, dlatego zawsze korzystam ze street view :) Wyznaczam sobie trasę i przejeżdżam strzałką z punktu A do punktu B. Szukam charakterystycznych punktów, sprawdzam gdzie trzeba skręcić, gdzie zmienić pas i czy nie czeka na mnie jakieś zawiłe skrzyżowanie. Cały czas jest to dla mnie nie lada stres. Z nawigacji nie korzystam... bo z moim poczuciem przestrzeni to po prostu nie ma sensu. Mam pamięć fotograficzną.
  4. Prawa i lewa - jednym z powodów, dla których nigdy nie zaprzyjaźnię się z nawigacją jest to, że ona mówi "skręć w prawo", ale nie dodaje w które... :) A ja mam dwa prawa i dwa lewa :) Na egzaminie na prawko na dłoniach miałam napisane wielkie P i L - przydało się. Jest jeden sposób, który szybko pomaga mi ogarnąć, o której stronie mowa, a mianowicie...dotykam swoich paznokci, ponieważ... 
  5. Na prawej ręce mam je tylko trzy, mimo, że palce mam w komplecie :) Zdarłam je razem z całą płytką paznokciową jak miałam 6 lat. To były wakacje przed pierwszą klasą szkoły podstawowej, przewróciłam się podczas zabawy i przejechałam ręką po asfalcie w wyniku czego ucierpiały dwa palce: środkowy i serdeczny.  To co wyrosło mi zamiast nich nie wygląda najlepiej, ale nie mam z tym problemu i nigdy nie miałam. Jednak jeśli ktoś nie zna ich "historii" może myśleć, że je obgryzłam. Zatem jeżeli na jakimś zdjęciu zauważycie, że coś z nimi nie tak, to już wiecie dlaczego ;)
  6. Pomidory - nigdy w życiu ich nie jadłam. Przetworzone owszem, ale surowych nie jestem w stanie wziąć do ust. Nienawidzę ich również kroić. Jestem zdecydowanie na nie.
  7. Nie potrafię pływać. Utrzymam się na wodzie ze 3 minuty i "przemieszczę się" pieskiem może za dwa metry. Nie potrafię skoordynować ruchów i oddychania... albo jedno albo drugie. Braku tej umiejętności niestety żałuję, ale teraz już mi wstyd...
  8. Na prawym kolanie mam żużel pod skórą - pamiątka z podstawówki po szalonych wojażach na biało-różowym BMX-ie. Robiliśmy zawody na najdłuższy ślad hamowania na żużlowej drodze i "wpadłam w poślizg" :) Nie chciałam przyznać się mamie, że brałam udział w kolizji drogowej (z rozsądkiem wygrał strach przed szczypiącą wodą utlenioną) i nie powiedziałam, że zdarłam kolana, zrobił się na nich strup i nie dało się już tego wyczyścić :)
  9. Pedagogika - studiowałam pracę socjalną i resocjalizację oraz edukację dorosłych i gerontologię, ale to nie był wybór, który dyktowało mi serce. Teraz wybrałabym zupełnie inne studia. Ale wtedy istotny był dla mnie fakt, że omijałam matematykę, której szczerze nienawidziłam. To uczucie trwa nadal. Dopadła mnie jedynie logika i statystyka, ale to było najmniejsze zło :)
  10. Śpiewanie to moja wielka pasja i niespełnione marzenie, szkoda tylko, że nie potrafię tego robić :)) Można to raczej nazwać wyciem kojota, pianiem kura albo po prostu darciem mordy ;) Śpiewam od świtu do zmierzchu, nieznajomość tekstu w ogóle mi nie przeszkadza, zawsze wymyślę swój, a że jestem kreatywna, to sama też tworzę autorskie przyśpiewki w zależności od potrzeby :) Ale robię to tylko w obecności moich chłopaków (na ich nieszczęście), D. chyba już przywykł, bo nie reaguje, straszak często mówi: "mamo, łaaadnie śpiewasz, tylko ciszej.." i tylko najmłodszy cieszy się jak do sera i jest moim najwierniejszym fanem :) PS. wybierając studia najbliżej było mi do pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, ale na egzaminach trzeba było śpiewać...a ja się wstydziłam :)
Myślę, że każdy z Was ma podobną listę. I mam nadzieję, że te moje małe dziwactwa pozwolą Wam choć w małym stopniu poznać mnie nieco lepiej :)

Uściski!
M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ten, o Unimo - przyjacielu każdego rodzica

Ten o blaskach i cieniach macierzyństwa.