Ten o poszukiwaniach dekoracji idealnych

Chyba nie ma dnia, żebym nie odpowiadała na pytanie "a skąd to jest?". Pytania te bardzo często dotyczą konkretnych przedmiotów, dekoracji, dodatków, ale czasami są bardziej ogólne i chcecie wiedzieć po prostu gdzie ich szukam oraz czy mam swoje ulubione miejsca w sieci, do których wracam.

Otóż Mili Moi, oczywiście że tak! 

Jestem wielbicielką wnętrz patchworkowych, jeżeli tak w ogóle można je nazwać :) Nie trzymam się sztywno określonych ram jakie wyznacza dany styl. Cenię sobie przede wszystkim oryginalność. Dlatego łączę ze sobą wiele z nich i w naszym domu znajdziecie zarówno styl rustykalny, trochę cottage, z elementami boho i industrial połączonych z pamiątkami rodzinnymi i meblami z sieciówek. Warunek jest tylko jeden, ma mi się podobać! Kocham vintage, naturalne materiały, ręczną robotę, a najbardziej doceniam pracę jaką ktoś włożył w ich wykonanie. Dom ma mieć przede wszystkim duszę i charakter. Ma wyrażać nas. Wchodząc do niego masz poczuć jego klimat, masz od razu wiedzieć, że jesteś właśnie tutaj - w naszej bajce.

Zatem moje poszukiwania należy podzielić na dwie grupy.

Pierwsza to research z cyklu "ale to już było", czyli jeśli wymyślisz sobie mebel, którego jeszcze nie wyprodukowano w takim kształcie, kolorze albo rozmiarze, a nie masz możliwości zrobić go własnoręcznie lub przechodzisz właśnie kryzys finansowy, bo kod na kasę z Simsów znów nie działa i nie możesz sobie pozwolić na zrobienie go na zamówienie za miliony monet to nic się nie martw! Jest dla Ciebie nadzieja - znajdziesz ją na portalach aukcyjnych takich jak OLX czy Allegro, a jeśli jesteś tradycjonalistą to polecam Ci sklepy ze starociami, na pewno znajdziesz jakieś w okolicy:) Po pierwsze często są to zakupy za grosze, po drugie to Ty decydujesz jak będą wyglądać. A ogranicza Cię jedynie wyobraźnia.

Druga grupa to głównie Instagram. Może to zabrzmi dziwnie, ale to tam zgromadziłam "bazę" wszystkiego co uwielbiam. Instagram to nie tylko bliscy, choć często obcy mi ludzie, wnętrza, które podziwiam, źródło nieustającej inspiracji, ale również miejsce gdzie zgromadziłam wspaniałych twórców, wytwórców i rękodzielników. Tych małych i tych całkiem dużych. I dziś chciałabym wspomnieć Wam o tych, których w naszym domu najwięcej, czyli o Naszych Domowych Pieleszach (Klik!) i świetnych Dziewczynach, które za tym stoją. Z Nimi miłość jest jakby od pierwszego wejrzenia, czyli coś zobaczę i już jestem zakochana :) I to o dzieła ich produkcji pytacie najczęściej, a wszystko zaczęło się od białej półki drabinki (tutaj), którą zamówiłam z myślą o pokoju Starszaka, ale kiedy po rozpakowaniu, oparłam ją o ścianę w salonie, od razu wiedziałam, że tam będzie żyło jej się lepiej!







Później moja głęboko skrywana dusza romantyczki zapragnęła spać pod falbaniastą pierzyną (tutaj). I muszę przyznać, że faktycznie człowiekowi lepiej, kiedy kładzie się wieczorem do łóżka w takiej oprawie - od razu +10 do wyspania :)






A kiedy przyszedł czas na podrasowanie mojego domowego SPA wiedziałam, że roletę z wyprzedaży w Biedrze, która po dwóch latach z białej zrobiła się żółta zastąpi nic innego, jak pieleszowa roleta rzymska (tutaj) - a to nie był prosty wybór, bo trzy dni zastanawiałam się nad próbkami i wybierałam najlepszą moim zdaniem tkaninę i wyboru nie żałuję, bo nadała łazience charakter i spisuje się idealnie!





Ostatnio przyszedł też czas na sypialnię. Tutaj w trakcie przygotowywania Jej pod nowego lokatora, który niedługo do nas dołączy nastąpiło kilka zmian. Jedna ze ścian została smutna i golutka...nie było innej opcji, jak zapełnić ją wieszakiem - drabinką, a obok postawić kosz na wszystkie sypialniane pielesze. Mimo, że meble mamy tu białe, postawiłam na naturalne kolory dodatków, które moim zdaniem ociepliły ten pokój.






Poza wszystkimi walorami wizualnymi, za Naszymi Domowymi Pieleszami stoi przede wszystkim jakość przez duże J! I dotyczy się to każdej z tych rzeczy, zresztą...uwierzcie, gdyby po pierwszym zamówieniu okazałoby się, że poza wyglądem cała reszta jest do... niczego, to przy drugim mój wymagający mąż (największy wróg bubli i prowizorek) nie przyłożył by ręki do zamontowania czegokolwiek w naszym domu. Obsługa i doradztwo są na najwyższym poziomie, możecie zamówić też próbki, jeżeli obawiacie się, że na żywo coś będzie wyglądać inaczej, wszystko wykonywane jest specjalnie pod Was, a montaż to bułka z masłem. Ja nie doszukałabym się choćby jednego minusa, a jeśli by taki był, to z pewnością nie wracałabym w te progi za każdym razem.

Jestem ciekawa czy Wy również macie swoje sprawdzone miejsca, do których pałacie wnętrzarską miłością i po raz kolejny zapraszacie do swojego domu? Jeśli tak, bardzo chętnie je poznam!

Uściski!
M.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ten, w którym pokaże Wam od czego zaczynaliśmy.

Drugi. Ten, w którym opowiem kim jesteśmy i co tu robimy.

Ten, w którym posiedzimy w kuchni.