Ten, o tarasowych planach na kolejny sezon.

Zawsze, jak tylko sięgam pamięcią, marzył mi się duży ogród pośród starych, wysokich drzew. W połowie zacieniony, pełen zakamarków i tajemnic. Całe swoje życie mieszkałam w domu z ogrodem, ale zupełnie innym...od wiosny do późnej jesieni moi dziadkowie spędzali w nim całe dnie i to zdecydowanie była pasja. Dziadek zajmował się warzywami i owocami, do Babcia czuwała nad częścią florystyczną, teren był jasno podzielony i jeden drugiemu nie wchodził w paradę...a ja wpadałam w złość, że nie można biegać, grać w piłkę i szaleć, bo co kawałek rosło coś "turbo" ważnego, np. ziemniaki ;)
No nie tak to widziałam, nie tak! Po latach kiedy zapadła decyzja, że tutaj założymy rodzinę, nasz dom stanął właśnie...na tym ogrodzie.

Rewolucja zadziała się niemała, bo oprócz pieczarkarni całą resztę zrównaliśmy z ziemią. Dodatkowo nawieźliśmy jeszcze kilkadziesiąt ton, żeby od początku zrobić to dobrze. No i jakby nie patrzeć, jakby tego przysłowiowego kota ogonem nie odwracać to nijak miało się to starodrzewu. I nijak ma się nadal...
Sytuację trochę ratują sąsiedzi, bo rozglądając się dookoła widzimy korony drzew, które rosną na ich ogrodach. W tym roku jednak w planie mamy zrobić sobie wspólny prezent z okazji 6 rocznicy ślubu - chcemy zasadzić jedno, ale za to duże już drzewo, które prócz upragnionej zieleni da nam jeszcze cień. Miejsce mamy już wybrane. 

A skoro jesteśmy już przy planach...to tych u nas jak zwykle cała lista. Ale liczę, że te największe uda nam się zrealizować z początkiem przyszłego sezonu i wiosną zaczniemy już pierwsze prace. Postanowiliśmy zafundować sobie dwa tarasy, bo przecież jeden to za mało, jeden to ma każdy :) Jeden, główny zaplanowany jest już od momentu projektu domu. Żeby go dokończyć musimy przede wszystkim postawić zadaszenie, które ma nas chronić nie tyle przed deszczem, co przed słońcem, bo po tej stronie domu świeci ono od południa aż do zachodu. Póki co jest podłoga i wyprowadzone z bruku kotwy, a tak wyglądał na projekcie:




W miejscu gdzie znajduje się kamień elewacyjny chcielibyśmy położyć drewno malowane na biało.
Ten taras ma spełniać przede wszystkim rolę letniej jadalni. Tutaj stoi drewniany stół i ławki, przy których będziemy mogli jeść obiady, kolacje czy spotykać się na przyjęciach pod chmurką w ciepłe, letnie wieczory. Tutaj też zawiśnie hamak, który już teraz czeka w szafie na swoją kolej. Po jednej stronie zbudujemy wysokie, ale wąskie drewniane donice, w których zasadzimy wysokie trawy, które mają stworzyć coś w  stylu zielonej ściany. Do tego klimatyczne oświetlenie, donice i kosze z roślinami, które będą się z nich "wylewać" udając zielone wodospady. Poniżej chcę Wam pokazać " co autor ma na myśli", zależy mi na tym, aby ten taras był przedłużeniem salonu :












































Drugi taras na być swoistą strefą relaksu, gdzie będziemy mogli usiąść rano z kawą czy wieczorem z lampką wina, książką i wyciągnąć wygodnie nogi po całym dniu. Idea ta bardzo spontanicznie powstała dopiero w tym roku. W jednym z narożników działki, który osłonięty jest z każdej strony i panuje tu najbardziej intymna atmosfera, postanowiliśmy stworzyć drewniany taras. Taki, na którym ma się przede wszystkim odpoczywać i ładować baterie na kolejny dzień czy tydzień. W tym miejscu też słońce jest od rana, więc idealnie uzupełnia się pod tym względem z przydomowym patio. Tutaj ma stanąć narożnikowa kanapa z miękkimi poduchami, wygodne fotele i niski stolik. Według planu będzie miał ok 10 m2, więc nie będziemy go zagracać . Wszelkie rośliny czy dekoracje umieścimy raczej na dwóch drewnianych ścianach, które będą go okalać, a z jednej strony staną drewniane skrzynie z ziołami. Zależy mi na klimacie, który będzie prosty, ciepły i naturalny.





















Jak widzicie wychodzę z założenia, że trzeba mierzyć wysoko ;) Plany mamy ambitne, ale oboje wychodzimy z założenia, że nic się samo nie dzieje i jak się nie ma co się lubi to trzeba... na to ciężko pracować! Nie siedzimy zatem z założonymi rękami i nie czekamy, aż skarbonka sama się zapełni. Zanim przejdziemy od planów do realizacji tego co wymarzone, stworzyliśmy to na co mogliśmy sobie pozwolić od razu czy recykling pod każdą postacią. Wystarczyło przejść się po wszystkich domowych zakamarkach i schowkach, wykorzystać kilka palet, uzbierać dekoracje, które w domu nie znajdują już dla siebie zastosowania i odkurzyć meble z poprzedniego sezonu.
Wystarczą zazwyczaj dobre chęci i praca rąk własnych. Dawid zbudował prowizoryczny, drewniany taras z palet, zorganizowaliśmy kilka skrzynek i donic na kwiaty, ja wyczyściłam ławki, stoliki, leżaki i dekoracje. I nie kosztowało nas to prawie żadnych pieniędzy. A jeśli macie gdzieś jakieś zapomniane meble, które można jeszcze wykorzystać, to nie żałujcie sobie i stwórzcie swoją własną przestrzeń do odpoczynku, bo nie zawsze potrzebna jest farba, aby doprowadzić coś do porządku. My nie używaliśmy pędzli w ogóle, wystarczył płyn Chillout z Perfect House, którym doczyściłam wszystko. Polecam Wam ten środek, ponieważ za bardzo rozsądną cenę pomoże Wam szybko przygotować Wasz taras czy balkon na sezon letni (znajdziecie go tutaj: Chillout Perfect House) do tego koce, poduchy, kwiaty i strefa relaksu gotowa! 

No nic..idę zatem dalej pracować na to, by na wiosnę wrócić do Was z wpisem z nowego tarasu, a tymczasem zostawiam Wam jeszcze kilka ujęć z naszych obecnych, tak bardzo nieidealnych tarasów, ale za to stworzonych razem. Tylko wspólną pracą i przy odrobinie dobrej woli. A na to co lepsze przyjdzie jeszcze czas ;)












Ściskam Was mocno Mili Moi!
M.

Komentarze

  1. Będzie pięknie ����

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taką mam nadzieję i już się doczekać nie mogę :) Dziękuję Aniu :*

      Usuń
  2. Jak dla mnie już jest pięknie :) Ale myślę, że po rewolucji będzie równie fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ten, w którym pokaże Wam od czego zaczynaliśmy.

Drugi. Ten, w którym opowiem kim jesteśmy i co tu robimy.

Ten, w którym posiedzimy w kuchni.