Ten, w którym posiedzimy w kuchni.

Serce domu. Centrum dowodzenia. Królestwo (prawie) każdej kobiety. Zwał jak zwał.
Ale chyba zgodzisz się ze mną, że kuchnia to jedno z ważniejszych miejsc w naszym domu?
Marzymy o niej od dziecka. Wyobrażamy sobie tą idealną, perfekcyjnie przemyślaną i zaprojektowaną pod wymiar co do cala. Wszystko ma tam swoje miejsce. Wszystko...

pinterest.com

A potem budzisz się dorosła i okazuje się, że realizacja tego co od lat siedzi Ci w głowie to jednak nie buła z masłem (choć masło ostatnio okazuje się być równie drogie co ta Twoja upragniona kuchnia). 

pinterest.com

I się zaczyna. Jaki układ, które fronty, co z blatem? No i jeszcze podłoga - bo przecież musi pasować! Zabudować lodówkę czy wybrać wolnostojącą? Puszczasz wodze fantazji, aż tu nagle przypominasz sobie, że masz męża! Fajny jest, macie razem mieszkać, więc wypadałby zapytać Gościa co o tym wszystkim myśli. No i musisz wziąć to pod uwagę, bo przecież ktoś to wszystko musi potem zrobić, zamontować, ogarnąć - ty jesteś architektem, dekoratorem i kierownikiem budowy w jednym - nie możesz brać jeszcze wykonawstwa na swoje barki, bo w końcu się potkniesz i cały misterny plan...runie. Na szczęście nie jest tak źle, bo w tej kwestii zawsze byliście zgodni, kilka poprawek i można działać. Oczywiście pod warunkiem, że technicznie też wszystko przemyślałaś. Przemyślałaś? Bo ja nie.. i tu zaczął pojawiać się ulubiony argument większości facetów (tak przypuszczam, bo słyszałam go już kiedyś i od dziadka i od taty..), czyli TAK SIĘ NIE DA. I kurde blaszka... to nie mija - to jest jak... bum, bum, bumerang! Który wrócił do mnie choćby dzisiaj. Znalazłam alternatywny, do tego który mamy w planie, sposób na zabudowę filara, który "wychodzi" nam z wyspy. Same plusy! Chyba tańszy, chyba prostszy, chyba szybszy - nic tylko zakasać rękawy i do it! Pokazałam. Myślę sobie - pochwali. Na pewno powie, że super-ekstra, a ja będę dumna, bo to ja na to wpadłam (no dobra... znalazłam na Pintereście). Ale gdzie tam. Tak się nie da. I skubany ma mocne argumenty! No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz?

To przykład NIE DA SIĘ. Ale czy ten filar obudowany cegłą nie wyglądałby pięknie? Fot. pinterest.com

 Ale do brzegu. Wszystko ustalone. Czas przejść do działania. Skąd zatem wziąć tą kuchnię? Sprawdziliśmy wszystkie opcje. Masz w ręku miliony monet, ale wiadomo, że liczysz na najwyższą jakość w rozsądnej cenie. Układ narysowany - ruszamy! 

Mistrzowie Paint'a!
Otóż Mili Moi nasza podróż zaczęła się od wizyty w Świątyni Światowego Design'u, Labiryncie Zła, miejscu znienawidzonym przez wielu mężczyzn na świecie. Ikea - tak brzmi jej imię. Pobierasz numerek, czekasz kilkadziesiąt minut i nagle BINGO! Twoja kolej. Fronty, sprzęty i dodatki już dawno wybrane, zatem szybki projekt 3D i wycena. Pół godziny później wiesz na czym stoisz. Szwedzi za dolną zabudowę, zlew, lodówkę, blat oraz blat na wyspę pod wymiar (czas oczekiwania 6 tygodni) bez montażu, krzyknęli sobie 10 tysięcy polskich złotych. Dużo - nie dużo? Nie wiesz, bo nie masz porównania. Zatem jedziesz w dalszą drogę. Lokalny stolarz z polecenia wita Cię we własnym "Atelier". Nieduża ekspozycja, wiele wzorników i spore doświadczenie. Wycena: 12 tys. zł. Ale..! Swoją kuchnię widzisz jednie na papierze, musisz wyobrazić sobie jak ten front wyglądać będzie w innym wybarwieniu, jak to wszystko będzie prezentować się razem. A co jeśli okaże się, że na żywo nie jest to to, czego się spodziewałaś. Będzie już za późno na  jakiekolwiek zmiany. Kilkuletnia gwarancja na fronty + osobna gwarancja producenta na system Blum. Szału nie ma.
Trzecia opcja. Ekskluzywny salon kuchni na wymiar. W katalogach same cuda, wianki! Niby wszystko gra, ale wycena niespełna 15 tys.zł. I nagle różnica między pierwszą a ostatnią możliwością robi się spora. A nie zapomnij, że musisz doliczyć jeszcze montaż, baterię, piekarnik, zmywarkę i płytę gazową. Rachunek jest prosty (przynajmniej dla nas - jesteśmy z Poznania). Wracamy do Ikea.

Główne przesłanki to:
  • Gwarancja na kuchnię 25 lat.
  • Dobre opinie znajomych użytkowników.
  • Dostępność od ręki. Po dwóch dniach mieliśmy wszystko w domu. Wyjątkiem jest blat na wyspę, który robiony był na zamówienie - czekaliśmy na niego 6 tyg. Ale Ikea daje blat tymczasowy bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
  • Konkurencyjna cena.  
Wybraliśmy kuchnię Ikea Metod z frontami - KROKTORP. Styl wiejsko-sielski. Aktualnie już niedostępny. Swoją drogą zastanawiam się teraz czy jeśli cokolwiek się wydarzy i będę zmuszona zgłosić reklamację to wymienią mi wszystkie fronty?


pinterest.com

pinterest.com

Zarówno kuchnię, jak i garderobę montowali nam specjaliści. To zdecydowanie nie ma nasze nerwy. Mimo, że Panowie znali się na tym jakby nic innego w życiu nie robili, a prędkość mieli Strusia Pędziwiatra, jak zaczęli o 10 rano, tak ostatnią śrubę przykręcili chwilę po północy. 

I w środku nocy siadłam z tym moim mężem na stercie kartonów naprzeciw i napatrzeć się nie mogłam! To były pierwsze meble w naszym domu. I on już wtedy nie wyglądał jak budowa. Wyglądał jak dom. 

Nocny finał. W powietrzu unosiła się cudowna woń nowości i ..kurzu :)


Pusta ściana.

Blat roboczy na czas oczekiwania na ten właściwy.

W dzień montażu byliśmy na Kinder Party. Prosto z imprezy ruszyłam do sprzątania - jakie to było cudowne uczucie!

Niczym ten Kopciuszek :)

Zanim się wprowadziliśmy prze kilka dni z rzędu zmywałam podłogi cztery razy dziennie, żeby pozbyć się kurzu i pyłu, które wciąż krążyły w powietrzu. To się nigdy więcej nie powtórzyło :)

Inspiracji w głowie były pełne foldery. Ważną rolę miały grać detale, bowiem sterylna kuchnia i puste blaty absolutnie nie chwytają mnie za serce. Drewno, cegła, otwarte półki, wyspa i jasne meble - takie były moje wytyczne. Miało być ciepło, przytulnie i może trochę inaczej niż wszędzie. Chyba zgodzisz się ze mną, że kuchnia jest miejscem spotkań.. Tutaj rano parzysz pierwszą kawę, której sam zapach budzi Cię do działania. Tutaj przygotowujesz posiłki, które później jecie przy wspólnym stole. I to tutaj przy okazji większych spotkań zawsze zbierają się goście.. Ty kończysz przekąski, ktoś pomaga Ci doprawić sałatkę, a dwie inne osoby siedzą przy wyspie z kieliszkiem wina w ręce i toczą się rozmowy o życiu. Widzisz w wyobraźni co próbuję Ci przekazać? Tak proste były moje marzenia i teraz mogę powiedzieć, że... one właśnie się dzieją. Zawsze zależało nam by stworzyć dom otwarty. Taki, który masz ochotę odwiedzać, wpadać bez zapowiedzi, delektować się aromatyczną kawą, rozmawiać i mieć poczucie, że jesteś wśród swoich. Po prostu... czuj się jak u siebie. A poniżej możesz zobaczyć zdjęcia, które inspirowały mnie do stworzenia właśnie takiej przestrzeni:

Otwarte półki, rustykalne wsporniki, stare dechy - jak dla mnie idealnie!

Połączenie starego i nowego to nie łatwa sztuka. Tutaj udany i piękny przykład.

Detale.

Tace, deski, deseczki.



Proste elementy, które dodają wnętrzu charakteru.

Nie masz ochoty po prostu usiąść tu i napić się kawy?

Pięknie i prosto!

Uwielbiam wyeksponowaną ceramikę w kuchni.

Drewno i biel - nie znam cieplejszego duetu.

Duża wyspa od zawsze była moim marzeniem.

Przykład świetnie wykorzystanej przestrzeni.

Następcy frontów Kroktorp

O początku również zdecydowana byłam na te hokery.



Proste rozwiązania bywają najlepsze.

Cudowna ściana w tle.

Rośliny zawsze ożywiają jasne wnętrza.


Wiszący kredens.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z www.pinterest.com




I przychodzi ten moment, kiedy jesteście gotowi. Ostatni rok minął Wam jak sen. Otwierasz oczy, jest 12 maj 2015, a wokół Ciebie kartony po horyzont. I targasz jeden za drugim, bo przeprowadzasz się 400 metrów dalej. Jakieś 754 kursy w tą i z powrotem i jesteś na swoim. Teraz Ty tu urządzisz! Rozpakowujesz pudła, wypełniasz szafki i ustawiasz te bibeloty. Myślisz sobie, że masz tego całkiem sporo, bo przecież gromadziłaś to dobre dwa lata i zajmowały cały garaż rodziców, a tu nagle... echo. Patrzysz sobie na zdjęcia tych inspiracji, które znasz już na pamięć i wiesz, że coś tu nie pykło!

Zobacz jak nasza kuchnia wyglądała na początku:

Dodaj napis














I co Mili Moi...jest różnica, prawda? Przypuszczam, że sytuacja mogłaby wyglądać nieco inaczej, gdybyśmy nie mieszkali z rodzicami. Nigdy wcześniej nie mieliśmy swojej kuchni, więc wszystko musieliśmy zacząć od zera. A wypełnić i doprowadzić od razu 140 m2 do perfekcji okazało się nie być tak proste, jak zakładaliśmy. Minęło już trochę czasu, ale wciąż bardzo cieszy każda kolejna rzecz, którą możesz skreślić z listy "To Do". 

Teraz jestem na etapie kiedy cieszy mnie jej wygląd. Jaszcze chwila i będę mogła powiedzieć, że tak właśnie miało być. 












Przed nami jeszcze trochę pracy. Plany są ambitne, ale myślę, że efekty dopełnią całości i będą tą przysłowiową wisienką. Niestety nie da się zrobić wszystkiego od razu, ograniczają nas dwie prozaiczne przeszkody: czas i budżet. I choć czasami szczerze ich nienawidzę, bo chciałabym już, tu i teraz, to z drugiej strony myślę, że to jednak dobrze? Bo w ten sposób zmuszeni jesteśmy  dawkować sobie te przyjemności, które potem smakują jeszcze lepiej.















Komentarze

  1. Jesteśmy z Poznania:D:D pozdrawiają centusie z Krakowa, z kuchnią z Ikeii:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne wnętrze :) właśnie tak zawsze wyobrażałam sobie moją wymarzoną kuchnię :) ale niestety usłyszałam właśnie te słowa co Ty o filarze : NIE DA SIĘ.. Nas niestety ograniczał również budżet.. Piękne inspiracje i piękny efekt <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Justynka :) ale swoją drogą musi być jakieś antidotum na te wszystkie "niedasie" :)

      Usuń
  3. Trochę tak jakbym czytała o nas :) stary dom i głowa pełna marzeń, 3 lata remontu dzięki ograniczeniom finansowym (oprócz wylania posadzek i położenia płytek, wszystko - łącznie z burzeniem i stawianiem nowych ścian - robiliśmy sami), po drodze druga ciąża, walka z czasem, po porodzie chęć „odciążenia” rodziców z mieszkania z dwójka małych dzieci (którzy swoją droga mieszkają dwa domy dalej) i w końcu nadchodzi dzień przeprowadzki do jeszcze nieurzadzonego wnętrza (bo brakuje stołu, bo brakuje komody, szafy). Małymi krokami zapelniasz te przestrzeń i coraz bardziej utwierdzisz się w przekonaniu, że warto było tyle czekać :) i choć jeszcze trochę brakuje do wymarzonego stanu, to nie zamieniłabym tego domu na żaden inny, bo jest usnuty naszymi marzeniami :)

    Wydaje mi się, ze doskonale Cię rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje inspiracje są żywcem wyjęte z mojego folderu pod nazwą "nasza kuchnia", mam prawie wszystkie i bardzo się cieszę, że nie jestem odosobniona w zamiłowaniu do przytulnych, rustykalnych i delikatnie zagraconych wnętrz :))) Wasza kuchnia jest piękna i w sekundę bym sie w niej odnalazła :)
    Co do frontów z Ikea, to jest dokładnie tak jak napisałaś :)
    Mój brat ma identyczne fronty, zareklamował 2 a że produkują je tylko na reklamacje, te nowe różnią się odcieniem i wymienili mu wszystkie w całej kuchni.
    My z tych samych powodów decydujemy się na meble z Ikea !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! wiedziałam, że musi być nas więcej :D A Ty Kasiu, na które fronty się zdecydowalaś? :)

      Usuń
    2. ps. co do frontów brata - mógł je wybrać z aktualnej kolekcji czy wyprodukowali mu wszystkie nowe?

      Usuń
    3. U nas chyba skończy się na szarych Bodbyn :) białą miałam przez ostanie kilka lat i chce mi się zmian ;)
      A brat dostał takie same fronty jak miał (te Twoje) oni je cały czas produkują na reklamacje i dostał wszystkie nowe.

      Usuń
    4. No to bardzo ciekawe bo ja zareklamowalam z podatkami roku nasz front Kroktorp (ukochane przeze mnie ). Ulamal nam się koniuszek frontu na skutek źle działającego mocowania do zmywarki.. mocowanie panowie wymienili natomiast za front zaproponowano
      Mi zwrot pieniędzy bo fronty nie są już produkowane... odwolalam się bo chcemy kuchnię przenieść do nowego mieszkania. Pani zaproponowała wymianę wszystkich frontów co mnie ogromnie cieszy ale nie ma moŻliwości na Kroktorp. Zaproponowano
      Nam hittarp. Mamy jeszcze tydzień na decyzję. W każdym razie musi być coś w podobnej cenie.
      Kasiu jesteś pewna ze bratu zaproponowano
      Ten właśnie Kroktorp. Wiele osób to teraz myli z Hittarp. Nawet Internet ;)
      A blog jest dla mnie ogromna inspiracja podobnie jak IG :) jak sprawdza się cegła w kuchni ? :)

      Usuń
  5. Wiszacy kredens z inspiracji pinterest jest z kuchni llooki z bloga marze wiec jestem. 😃 piekna ma ta kuchnie. Niestety od roku nic nie pisze na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, podziwiam.........

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna kuchnia, ciekawa, jedyna w swoim rodzaju, nieoklepana, ale jak czesto Ty te wszystkie dekoracyjne sprawy, ceramike wycierasz z kurzu? Tego jest naprawde sporo, fajnie patrzy sie u kogos, Ja wykonczylabym sie ��

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowity jest ten wpis, jakbym widziała nas :D . Właśnie od miesiąca remontujemy stary dom który kupiliśmy i mamy takie same dylematy. Przy wyborze płytek na podłogę do kuchni spędziliśmy w sklepie 4 h bo nie mogliśmy się zdecydować na kolor ( były w czterech odcieniach ). A w domu mieliśmy już ustalone .... Z meblami było tak samo i też postawiliśmy na Ikea mamy 150 paczek do złożenia , które czekają na koniec remontu . Swoją drogą aż przebieram nogami żeby już był ten moment kiedy zaczniemy je składać. Z racji skromnego budżetu też wszystko robimy sami . Uczymy się z filmików na YT, poradników i forach. pozdrawiam gorąco i już nie mogę się doczekać na nowy wpis .

    OdpowiedzUsuń
  9. kuchnia idealna ❤ ja słowa tak się nie da słyszałam nie tylko od męża, ale i panów stolarzy... no cóż wiercilam dziurę w brzuchu dotąd aż się w końcu dało 😊 mój mąż średnio jest za takimi wnętrzami, woli nowoczesne 😐 dlatego ciężko mi zrobić wszystko tak jakbym chciała. choć będę sukcesywnie zmieniać to i owo może się nie kapnie 😁

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog , jakbym czytała książke :) i te zdjecia jak w bajce.Już nie moge sie doczekać na następny rozdział♥♡

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ten, w którym pokaże Wam od czego zaczynaliśmy.

Drugi. Ten, w którym opowiem kim jesteśmy i co tu robimy.

Pierwszy. Ten najtrudniejszy.